sobota, 8 marca 2014

Nareszcie w domku po operacji :) + relacja z zabiegu:)

Cześć Kochani:*
Właśnie dzisiaj około 11 dali mi wypis ze szpitala i o 12 w południe byłam już w domku. Laparoskopia udała się i w końcu nie mam już tej okropnej torbieli:) nawet nie wiecie jak się cieszę, jestem w jakiejś euforii(albo to jeszcze ta morfina co mi dali w szpitalu tak działa hehe:P) Ogólnie jak mnie przyjęli do szpitala w środę to tego samego dnia miałam pobierane aż pięć dużych fiolek krwi i...zemdlałam na krześle. Po paru chwilach się ocuciłam ale to było strasznie dziwne uczucie. Najpierw zaszumiało mi w uszach a potem straciłam przytomność! Wydaje mi się że to dlatego ponieważ pobieranie krwi było późno bo po 11 rano i do tej pory byłam na czczo a po drugie nigdy w życiu mi nie pobierano aż pięć fiolek krwi, co najwyżej dwie! Ale nieważne, ważne że straciłam przytomność tylko na chwilę i potem już byłam świadoma:) Przewieźli mnie więc odrazu na łóżko i co najmniej przez pół godziny kazali leżeć. Następnego dnia o 12 w południe miałam zabieg. Pamiętam tylko jak jakaś pani powiedziała do mnie "to dobranoc!" a potem już nic nie pamiętam bo wstrzyknęli mi w wenflon narkozę. Po godzinie 13stej obudziłam się już na łóżku w sali pod kroplówką. Przez czwartek i piątek byłam tak obolała że nie mogłam nawet wstać z łóżka, ciągle leżałam i spałam oraz dawali nam coś "lekkiego" do jedzenia i antybiotyki, zastrzyki w brzuch przeciwzakrzepowe oraz środki przeciwbólowe. Przez te 2 dni kazali nam chodzić, mimo iż byłyśmy całe obolałe i chodziłyśmy po szpitalu jak jakieś "zombie":P Dzisiaj gdy się obudziłam już normalnie wstałam, nawet wzięłam prysznic i się sama ubrałam. W dodatku już nic mnie nie bolało i mogłam normalnie chodzić. Cieszę się że wszystko jest w porządku i bardzo dobrze się czuję:) Za tydzień mam zdjęcie szwów, mam nadzieję że nie będzie bolesne;)
PS Poza tym dzisiaj jest Dzień Kobiet i mój ukochany Remuś przyniósł mi śliczne kwiatki do szpitala:D Dziękuję kochanie:*
Na spokojnie spędzam dziś Dzień Kobiet, regenerując siły i nie przemęczając się:) Wyjście ze szpitala było dla mnie najlepszym prezentem na ten dzień!:)
A Wam jak Kobietki minął Dzień Kobiet?:)
Buźka:*
P@ulli$t@

3 komentarze:

Mariusz K. on 8 marca 2014 19:45 pisze...

Hmmmm.... ja bym sie cieszył przede wszystkim w takiej sytuacji ze jestem już zdrowy i się dobrze czuje ;)) i ze nic już nie zagraża zdrowiu.
A poza tym wiem co to znaczy, miałem gorzej - wiesz miałem te EW- to nawet po przebudzeniu do tej pory nic nie pamiętam , albo jak już coś to ze była mama chyba ,a tak to nic - masakra , co do omdlenia fakt nie zemdlałem nigdy ale miałem niedawno sytuacje ze już prawie odpłynąłem - to było straszne - no ale na szczęście nie poleciałem i nie straciłem przytomności - na szczęście , no i teraz jak idę to mi coraz częściej słabo się robi przez jakiś okres dnia jak idę po dworzu ;( . Fajnie ze już wyszłaś ze szpitala, i życzę ci samych 5 i 6 w nauce ! ;)
3maj się :) i wszystkiego Najlepszego z okazji Dnia Kobiet .

Izis She on 11 marca 2014 08:25 pisze...

Nie było mnie trochę więc teraz nadrabiam zaległości w czytaniu. Dobrze, że operacja się udała. Współczuję grzebania "w środku", mogę powiedzieć, że szczerze Cię rozumiem, bo po CC, przez 3 dni leżałam na łóżku, a przez miesiąc chodziłam jak zombiak. Grunt, że wycieli Ci to co musieli. Życzę by żadne świństwo się nie zrobiło. Lecę czytać dalej co naskrobałaś, pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

O jejku, jestem pod wrażeniem, że piszesz o tym tak optymistycznie, musisz być silną dziewczyną. Bo doznania szpitalne nie należą na przyjemnych, a Ty dałaś dzielnie radę. Gratulacje, lae Twój znak zodiaku Lew do tego w końcu zobowiązuje! :)

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz:)