środa, 11 czerwca 2014

Kochając siebie

Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, uświadomiłam sobie, że emocjonalny ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, żebym nie żyła wbrew własnej prawdzie. Dziś wiem, że to się nazywa AUTENTYCZNOŚCIĄ. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, zrozumiałam, jak żenujące jest dla innych, gdy narzucam im własne pragnienia, wiedząc, że ani nie nadszedł odpowiedni czas, ani tamta osoba nie jest na to gotowa, nawet jeśli byłam nią ja sama. Dziś wiem, że to się nazywa SZACUNKIEM DO SAMEGO SIEBIE. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, przestałam tęsknić za innym życiem i mogłam dostrzec, że wszystko wokół mnie stanowi zaproszenie do rozwoju. Dziś wiem, że to się nazywa DOJRZAŁOŚCIĄ. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, zrozumiałam, że zawsze i we wszystkich okolicznościach jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu i że wszystko, co się dzieje, jest właściwe. Od tamtej pory mogłam być spokojna. Dziś wiem, że to się nazywa WEWNĘTRZNĄ PEWNOŚCIĄ. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, przestałam ograbiać się z wolnego czasu i przestałam tworzyć kolejne wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność, co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na swój sposób i we własnym tempie. Dziś wiem, że to się nazywa RZETELNOŚCIĄ. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, uwolniłam się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie zdrowe. od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego, co wciąż odciągało mnie ode mnie samej. Na początku nazywałam to "zdrowym egoizmem" Ale dziś wiem, że to MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, przestałam chcieć zawsze mieć rację. Dzięki temu rzadziej się myliłam. Dziś wiem, że to się nazywa SKROMNOŚCIĄ. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, wzbraniałam się przed życiem w przeszłości i troską o własną przyszłość. Teraz żyję chwilą, w której dzieje się WSZYSTKO. Żyję więc teraz każdym dniem i nazywam to DOSKONAŁOŚCIĄ. Kiedy naprawdę zaczęłam kochać samą siebie, uświadomiłam sobie, że moje myślenie może uczynić ze mnie chorego nędznika. Kiedy jednak zwróciłam się do sił mojego serca, mój rozum zyskał ważnego wspólnika. Ten związek nazywam dziś MĄDROŚCIĄ SERCA. Nie musimy już się obawiać sporów, konfliktów i problemów z samymi sobą i z innymi, ponieważ nawet gwiazdy wpadają na siebie, tworząc nowe światy. Dziś wiem, że TO JEST WŁAŚNIE ŻYCIE.
źródło: Facebook
P@ulli$t@

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz:)